bystrzyca.pl > Historia
Historia Bystrzycy:
Historia - Dodatki - Wojna trzydziestoletnia
Wojna trzydziestoletnia - powstanie chłopskie i oblężenie Bystrzycy.
Klęska w bitwie pod Białą Górą pozbawiła króla Fryderyka V władzy w Czechach. Oparciem dla "zimowego kóla" i jego protestanckich stronników było hrabstwo kłodzkie. Bystrzyca stała się punktem wypadowym i zapatrzeniowym jego przeciwników - wojsk cesarskich. Zdesperowani, gnębieni nieustannymi kontrybucjami, rabunkami i ekscesami żołnierskimi okoliczni chłopi, w większości luteranie, stanęli po stronie załogi twierdzy kłodzkiej, na polecenie jej dowódcy odmawiając Bystrzycy dostaw. Pod wodzą Hansa Wolfa, sołtysa w Długopolu Dolnym, obsadzili wszystkie wiodące do miasta drogi i odcięli dowóz żywności, aby wziąć Bystrzycę głodem. Oblężeni, wśród których był nyski regiment biskupa wrocławskiego, prosili o pomoc generalnego starostę Śląska, biskupa Karola Habsburga. Wysłał on z odsieczą werbowanych w Polsce przez swego brata, cesarza, lisowczyków. Ci, dowodzeni przez pułkownika Stanisława Strojnowskiego, stoczywszy potyczkę pod Kłodzkiem szybko dokonali pogromu chłopstwa obozującego w Wilkanowie i odeszli do armii cesarskiej przez Międzylesie ku Pradze. Ich kapelan, franciszkanin Wojciech Dembołęcki, pisze o tym tak:
.... pułkownik do przezacnego sposobu rozsypką wojowania zawołał, aby rozsypką następowano; za pomocą Bożą, najwięcej w ćwierci godziny, chłopislausów przez 2000 na placu poległo, a ostatek w las poskoczyło i obóz ich z gruntu został wywrócony. Między Elearami(lisowczykami) zaś tylko jeden ciura i to nie śmiertelnie znalazł się postrzelony. Obróciwszy tedy, po onej robotce, pomieniona szczęśliwo - - mężna chorągiew, do naznaczonego w jednej wsi stanowiska, wszystko wojsko za nią poszło. A tymczasem sczerokrwawa rzeka, nowinę różnodomyślną przyniosła. Czego gdy się hetman (wojsk śląskich) dowiedział acz zrazu niepudobna mu się zdała, aby tak prędko i niewiedzieć kto miał znieść on obóz chłopislajski, jednakże prędko przez wiernowidze na to posłane zrozumiawszy jako co się stało, Bogu na chwałę w mieście różnemi tryumfami pociechę swoję oświadczał.
Uwolnione z oblężenia wojska cesarskie przy współudziale bystrzyckich mieszczan dokonały teraz krwawej pacyfikacji i rabunku zbuntowanych wsi. Niezrównany Dembołęcki relacjonuje dalej:
.... tak piechota jako i rajtarowie skoczyli rezolucie naprzód do martwego obozu kabaty i pludry z trupów zwłaczać, a potem do rożnych wsi okolicznych, bydła z nich, owce, i co jeno znaleźli, a nawet i okna, kotły, garce miedziane, itd. wszystko to (miasto więźniów) do Habelswerda na przedaj zaganiali. Rzecz bardzo strojna była widzieć (między wielą takich inszych) kiedy jeden rajtar dobrze ubrany, konewek, flaszek, itd. około siebie nawiązawszy, gęś z gąsiętami jeszcze zieloniusieńkiemi do miasta zaganiając, z pułkownikiem się Elearskim i kilką jego rotmistrzów z miasta jadących potkał. Drugi za nim cielę, kozę i owcę koniowi u ogona jak charty na smyczy uwiązawszy, a pstrą koteczkę na ręku miasto zająca trzymając z łów się wracał. Trzeci zaś trochę opodal za nim, świnię także u ogona koniowi uwiązawszy, z kotłem na głowie, a garcem mleka w lewej ręce, za nimi leniwo doganiając, wlókł freza (konia) rozdartą pierzyną na kształt sakiew najukowanego, w której pierzynie tak pospołu i z pierzem na jednej stronie widać było kilka połci słoniny i parę indyków, a na drugiej kobietę pojmaną, z pierza się obierającą.
© 2003-2004 ProjektB Adam Biniek